24 stycznia 2026

„Uprawiam najstarszy zawód świata, zawód miłości, sprzedaję przyjemność. I nie wstyd mi przyznać, że lubię to, co robię. Bo robię to na własnych zasadach. Nikomu się nie tłumaczę, nikt mnie nie kontroluje, nie zmusza, robię to, kiedy chcę i z kim chcę. I nie muszę się z tego rozliczać… No właśnie… muszę, czy nie muszę się z tego rozliczać? Czasami jednak chciałabym. Przez to, że nie wiem, jak rozliczać się z państwem czuję, jakbym robiła coś złego. Ale przecież nie robię, prawda?”

 

Robię źle czy nie robię? I czy mogę się z tego rozliczać? – To dwa najczęściej zadawane pytania w temacie zarabiania ciałem. Jak to jest w Polsce?

W myśl zasady co nie jest zabronione jest dozwolone nie można zabronić osiągania zysków w taki sposób lub co więcej, penalizować takich działań, jeśli obok nie występują inne czyny zabronione prawem. Samo świadczenie usług seksualnych za pieniądze nie jest bowiem w Polsce zakazane, ale trzeba pamiętać, że szereg związanych z tym działań jest karalnych.

Polskie prawo karne penalizuje okołoprostytucyjne działania, co wynika z troski o zwalczanie zjawisk takich jak handel ludźmi, przymus, wykorzystywanie osób słabszych lub niepełnoletnich. Do takich działań można zaliczyć:

a)     Stręczycielstwo –Art. 204 §1 k.k. – nakłanianie lub ułatwianie prostytucji podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

b)    Sutenerstwo – Art. 204 §2 k.k. – czerpanie korzyści majątkowej z cudzej prostytucji (nawet za jej zgodą!) podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

c)     Kuplerstwo – Art. 204 §1–2 k.k. – ułatwianie innej osobie uprawiania prostytucji w zamian za korzyści majątkowe podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

d)    Organizowanie domów publicznych – art. 204 §1–2 k.k. – nieokreślone wprost, ale podpadające pod ułatwianie i czerpanie korzyści z cudzej prostytucji.

e)     Handel ludźmi – przewożenie osób, pozbawianie ich dokumentów, wykorzystywanie ekonomicznie lub psychicznie celem zmuszania do prostytucji to przestępstwo, za które grozi nawet do 20 lat pozbawienia wolności.

f)     Świadczenie usług seksualnych przez osoby niepełnoletnie – art. 200 k.k. – Zmuszanie lub wykorzystywanie osób małoletnich do świadczeń seksualnych za wynagrodzeniem co do zasady podlega karze pozbawienia wolności do lat 3

Jednakże wciąż pozostaje kwestia tego, że prostytucja nie jest uwzględniona w Polskiej Klasyfikacji Zawodów i Specjalności (PKZiS). W związku z tym osoby świadczące usługi seksualne nie mogą zarejestrować swojej działalności gospodarczej w tym zakresie, nie mogą wystawiać faktur ani odprowadzać składek na ubezpieczenie społeczne. Prostytucja w Polsce nie jest formalnie uznawana za zawód, mimo że w praktyce jest obecna w różnych formach, takich jak agencje towarzyskie czy usługi świadczone przez osoby prywatne. Prostytucja nie jest więc uznawana za legalną działalność gospodarczą, ponieważ nie spełnia przesłanek z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej (ze względu na „niemoralny” charakter usług). Oznacza to, że osoba świadcząca usługi seksualne nie może oficjalnie zarejestrować działalności w tym zakresie.

A gdzie w tym wszystkim Konstytucja?

Zanim zarzucicie mi wątpliwą moralność, zwróćcie uwagę na art. 65 ust. 1 Konstytucji, który brzmi: „Każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. Wyjątki określa ustawa.” Oznacza to, że każdy obywatel ma prawo do swobodnego wyboru zawodu i miejsca pracy, a ewentualne ograniczenia tej wolności (np. wymogi kwalifikacyjne w zawodach regulowanych – lekarz, prawnik, nauczyciel) muszą wynikać z ustaw.

Wolność wyboru zawodu jest gwarantowana przede wszystkim przez Konstytucję, a nie bezpośrednio przed Kodeks pracy. Niemniej jednak, Kodeks pracy respektuje tę zasadę, regulując stosunki pracy w ramach dopuszczalnych zawodów i działalności. Art.10 §1 wskazuje wprost, że „Każdy ma prawo do swobodnie wybranego zatrudnienia.”. Należy przez to rozumieć, że nikt nie może być zmuszony do wykonywania pracy wbrew swojej woli oraz że prawo do pracy obejmuje także prawo do wyboru zawodu, stanowiska, miejsca i warunków pracy – w granicach przepisów prawa.

Zapytałam najlepszą znaną mi księgową – Panią Renatę Orzechowską z Biura Rachunkowego ASAP, jak to wygląda z punktu widzenia skarbowo-podatkowego.

K. – Pani Renato. Czy prostytutka i podatki to terminy zupełnie sobie obce?

R. – Wyobraź sobie zawód, który działa codziennie, ma klientów, generuje przychód, ale według polskiego prawa... nie istnieje. Z jednej strony – nie jest zakazany. Z drugiej – nie jest też nigdzie zdefiniowany ani klasyfikowany. Prostytucja w Polsce to zjawisko prawnie tolerowane, ale administracyjnie ignorowane. System państwowy odwraca wzrok: „rób, ale nie pytaj, jak masz to rozliczyć”. Tymczasem tysiące kobiet w Polsce świadczą usługi seksualne, często traktując to jako jedyne lub podstawowe źródło dochodu. I tu zaczyna się problem. Nie istnieje odpowiedni kod PKD. Nie można zarejestrować jednoosobowej działalności gospodarczej wprost jako świadczenie usług seksualnych. Z punktu widzenia państwa – ta praca nie istnieje, a osoba ją wykonująca nie jest przedsiębiorcą, pracownikiem ani usługodawcą.

K. – Co robią więc kobiety, które usiłują działać legalnie?

R. – Część próbuje „dopasować” się do systemu, rejestrując działalność w jednej z legalnych, ale dość ogólnych kategorii, jak:

·      96.09.Z – Pozostała działalność usługowa, gdzie indziej niesklasyfikowana,

·      96.04.Z – Usługi poprawiające kondycję fizyczną (tu często ukrywa się masaż),

·      93.29.Z – Działalność rozrywkowa i rekreacyjna,

·      90.03.Z – Twórczość artystyczna i estradowa (np. performerki, pokazy).

Niestety, te kody nie chronią przed zakwestionowaniem działalności.  W razie kontroli urzędu skarbowego lub ZUS, taki wybieg może zostać uznany za pozorny.

K. – Czyli z jednej strony chcą dobrze, z drugiej zaś wprowadzają w błąd co do działalności de facto wykonywanej. Trochę błędne koło.

R. –Dokładnie. Jeśli zakres usług – np. z ogłoszeń internetowych – sugeruje świadczenia seksualne, fiskus może zakwestionować zgodność deklarowanej działalności z faktyczną.

K. – Pani Renato. Czas na słowo grozy. A podatki?

R. – I tu kolejny paradoks. Z jednej strony nie da się legalnie prowadzić działalności jako prostytutka, z drugiej – urząd skarbowy może żądać rozliczenia przychodów z takiej działalności na podstawie art. 10 ust. 1 pkt 9 ustawy o PIT (inne źródła).

Brzmi to tak: „Nie możesz się zarejestrować, nie możesz wystawić faktury, nie możesz skorzystać z ulg dla przedsiębiorców – ale zapłać podatek, bo masz dochód.”
Nie ma też możliwości rejestracji do VAT – bo usługa nie istnieje w żadnej klasyfikacji. ZUS również nie uzna takiej pracy za tytuł do ubezpieczenia, a każda próba legalizacji dochodu może skutkować oskarżeniem o ukrywanie rzeczywistej działalności.

W efekcie: zero emerytury, zero chorobowego, zero macierzyńskiego, a państwo oczekuje, że kobieta zapłaci podatek, ale nie daje jej możliwości jego uczciwego naliczenia tak jak innym przedsiębiorcom.

K. – Czy jest więc sposób, żeby mimo balansowania na krawędzi, robić to mądrze?

R. – Niektóre osoby świadczące usługi seksualne wykorzystują inne formy działalności:

·      jako tancerki erotyczne,

·      jako modelki sprzedające kontent premium (np. OnlyFans),

·      jako performerki (pokazy prywatne, kamery online).

Wówczas mogą legalnie prowadzić działalność, wystawiać faktury, płacić składki i korzystać z ulg. Ale tu pojawia się problem: wszystko musi być zgodne z dokumentacją. Treści, profil działalności, komunikaty do klientów – wszystko powinno pasować do tego, co jest wpisane w CEIDG. Każdy element odstający – jak jawne ogłoszenia towarzyskie – może skutkować zakwestionowaniem działalności jako pozornej.

K. – A co jeśli taka pani nie rozlicza się w ogóle? Jest jak widmo w szarej strefie?

R. – Wiele kobiet – z braku innej opcji – nie rejestruje działalności w ogóle. Działa w tzw. szarej strefie, nie rozlicza się z przychodu, nie płaci ZUS-u, nie wykazuje dochodu w banku. Efekt? Brak dostępu do kredytu hipotecznego, leasingu, opieki zdrowotnej, a w przypadku postępowań sądowych – brak dokumentów potwierdzających zarobki.

W razie konfliktu z klientem – praktycznie żadna podstawa prawna do roszczeń. W razie choroby – brak zasiłku. W razie ciąży – żadnej ochrony. To brutalna rzeczywistość wolności bez systemu. System prawny i fiskalny nie daje im narzędzi, by robić to legalnie, transparentnie i bez ryzyka.

K. – Można więc powiedzieć, że to jest, jak stanie w przeciągu, a brak zasad, to najgorsza droga budowania systemu. Powinniśmy dać tym kobietom możliwość rejestracji zawodu i należytą opiekę oraz zwyczajnie uregulować szereg wymogów prawnych, skarbowych, tych w zakresie zdrowia i bhp itd. Albo całkowicie takich działań zakazać.

R. – Przede wszystkim czas skończyć z fikcją. Jeżeli państwo rzeczywiście nie zakazuje tej działalności – powinno stworzyć realne ramy jej funkcjonowania. Bo w przeciwnym razie tysiące kobiet nadal będzie działać w cieniu, bez zabezpieczenia, bez ochrony i bez prawa do bycia widzianą. Legalność nie kończy się na braku zakazu. Zaczyna się od prawa do rejestracji, opodatkowania, ubezpieczenia i normalnego życia.

K. – Dziękuję za rozmowę!

R. – Dziękuję również.

Karolina Niezgoda

Noctua Kancelaria Prawna

i Renata Orzechowska

Biuro Rachunkowe ASAP

Kontakt

+48 572 727 956

sekretariat@noctuakancelaria.pl

Ludwiki 4b lok. 12
01 - 226 Warszawa

noctua.kancelaria

noctua.kancelaria

Napisz do nas

Please type your full name.
Invalid email address.
Nieprawidłowe dane
Zgoda jest wymagana
Zgoda jest wymagana

Nasza Kancelaria została wyróżniona nagrodami Orły Branży Prawniczej oraz Diamenty Palestry.

W celu zapewnienia najwyższych standardów świadczonych usług Noctua Kancelaria Prawna rozpoczęła prace dotyczące wdrożania Systemu Zarządzania Jakością ISO 9001 zgodnie z wymaganiami normy PN-EN ISO 9001:2015 Systemy zarządzania jakością - Wymagania (z ang. EN ISO 9001:2015 Quality management systems – Requirements).

W zakresie bezpieczeństwa danych i zabezpieczeń cyfrowych nasza Kancelaria korzysta ze wsparcia firmy Security Masters sp. z o.o.